Lublin Sport.pl > 

Wyzwanie dla Smudy - upiec dwie pieczenie na jednym ogniu

Wiesław Pawłat

2016-12-17, godz. 13:54

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata

JAKUB ORZECHOWSKI

Wygląda na to, że tej klasy szkoleniowca jak Franciszek Smuda jeszcze na Lubelszczyźnie nie było. Wprawdzie kiedyś pracował w Lublinie słynny Kazimierz Górski i nawet wprowadził piłkarzy Lublinianki do II ligi, ale było to kilka lat przed osiągnięciem przez niego wspaniałych sukcesów z reprezentacją Polski. Przypomnieć trzeba, że pod jego wodzą biało-czerwoni wywalczyli złoto i srebro olimpijskie, a także brąz na mistrzostwach świata w 1974 roku.

Słynnemu Franzowi z kadrą nie poszło. Był selekcjonerem w latach 2009-2012, ale imprezę swojego życia przegrał. Przed czterema laty Polska wraz z Ukrainą była gospodarzem Mistrzostw Europy, lecz nasza reprezentacja nie wyszła nawet z grupy i przygoda Smudy z kadrą dobiegła końca.

Zupełnie inaczej miała się sprawa z pracą klubową. Na tym polu ten trener ma się czym pochwalić. Na swoim koncie zapisał trzy tytuły mistrza Polski - dwa z łódzkim Widzewem, z którym grał też w Lidze Mistrzów, i jeden z Wisłą Kraków. Zdobywał też srebrne i brązowe medale mistrzostw kraju. Triumfował w Pucharze Polski i Superpucharze. Pracował w wielkich polskich klubach, bo prowadził też stołeczną Legię czy Lecha Poznań, ale zdarzało mu się trenować i mniejsze, jak Stal Mielec czy Odra Wodzisław. Krąży opinia, że Smudzie idzie dobrze tam, gdzie można sobie pozwolić na zatrudnienie klasowych piłkarzy. W tych słabszych radzi sobie gorzej. Górnika Łęczna do ligowych krezusów zaliczyć trudno, a i jego miejsce w tabeli powodem do dumy być nie może. Łęcznian czeka teraz twarda walka o uratowanie ligowego bytu. Mówią też jednak, że "Franek Smuda czyni cuda". Wprawdzie jakichś nieziemskich działań w wykonaniu tego trenera się nie spodziewam, ale przypomnę, że kiedyś Odrę Wodzisław - z którą był związany też emocjonalnie, bo niegdyś w niej grał - od spadku z ekstraklasy uratować zdołał, choć przyszło mu to uczynić kosztem innego klubu bardzo bliskiemu jego sercu, czyli Widzewa. Jak widać, w futbolu sentymentów nie ma, a Smuda ma zamiar na jednym ogniu upiec dwie pieczenie - utrzymać Górnika w gronie najlepszych polskich zespołów i pokonać barierę 500 spotkań spędzonych na ławce trenerskiej drużyn ekstraklasy.



Udostępnij link: Facebook

Zaloguj się i dodaj komentarz (logowanie wymagane)

Komentarz


Lublin